Pojęcie „roślinne mięso” nie kojarzy się już tylko z tofu, czy z sojowymi kotletami. Żywność wege cieszy się wśród nas coraz większą popularnością, a przyczyn ku temu jest wiele: zdrowie, ekologia, przekonania itp. Kreatywność w doborze roślinnych składników i technologii produkcji może Was zaskoczyć… W ciągu ostatnich lat nastąpił znaczący rozwój roślinnych alternatyw, dlatego czas na ich przegląd!

Stworzenie produktu na bazie roślin, który będzie przypominał pod każdym względem mięso – smaku, struktury i wartości odżywczych to nie lada wyzwanie… Wręcz nie możliwe! Jak z połączenia składników roślinnych można osiągnąć efekt krwistego mięsa? Zamienniki mięsa to wciąż nie to samo co prawdziwy, soczysty burger, kebab albo gołąbki. Dla niedowiarków, do których sama kiedyś należałam przedstawię ciekawe analogi. 🙂 

Technolodzy żywienia potrafią zaskoczyć w swojej innowacyjności – mnie zaskoczyli i zaintrygowali. Jestem miłośniczką mięsa i nie potrafiłabym całkowicie z niego zrezygnować jednak przyznaję, że mogę pójść na kompromis. Na rynku możemy znaleść produkty roślinne przypominające „mięso mielone”, czy burgery. W dodatku spełniają wiele funkcji mięsa, nie tylko smakowych, czy wizualnych, ale i odżywczych! Czym się różnią i jak wyglądają dowiecie się w tym artykule.

Białko roślinne, a zwierzęce

Zanim przejdziemy do analizy rynku, warto poruszyć kwestię kompletności, czyli ilości aminokwasów w białku roślinnym i zwierzęcym. Proteiny tworzone są z 20 podstawowych aminokwasów, w tym aż 8 z nich nie jesteśmy w stanie sami syntetyzować. Oznacza to, że musimy dostarczać je z pożywieniem. Takie aminokwasy nazywane są egzogennymi

Oceniając wartość odżywczą protein, a raczej produktów pod względem ich zawartości, powinniśmy kierować się zawartością aminokwasów. Źródłem białka pełnowartościowego są produkty pochodzenia zwierzęcego: jaja, mleko i przetwory mleczne, ryby, mięso; oraz produkty pochodzenia roślinnego: orzechy, nasiona komosy ryżowej (quinoa), produkty sojowe.

Drugą grupę źródeł białka stanowią produkty, które zawierają niepełnowartościowy zestaw aminokwasów. Oznacza to, że zawartość aminokwasów egzogennych jest niewystarczająca. Do tej grupy zaliczamy: zboża, rośliny strączkowe, orzechy, czy nasiona. Wartość odżywczą białek niepełnowartościowych można uzupełnić poprzez łączenie ich z pełnowartościowymi.

Pod względem budulcowym zwierzęce źródła białka mają wzorcowy skład aminokwasów. Jednakże ze względu na ilość tłuszczów nasyconych nie cieszą się najlepszą reputacją. Połączenie strączków i zbóż może pokryć nasze zapotrzebowanie na niezbędne aminokwasy. Warto używać różnych źródeł białka na zmianę, ponieważ takie połączenie stanowi doskonałe źródło białka.

O ilości białka, jaką powinniśmy spożywać, możecie znaleźć w artykule o produktach marki Feel Fit.

Jak powstaje roślinne mięso? 

Jestem pod wrażeniem kreatywności oraz samej technologi produkcji roślinnego mięsa. Jest to niesamowite, szczególnie kiedy produkt potrafi oddać prawdziwe mięso – choć jeszcze takiego analoga nie próbowałam. 😉 

Produkcja oparta jest na świeżych warzywach, takich jak rośliny strączkowe: soja, ciecierzyca, fasola, groch, czy soczewica. Dorównują one ilości białka z mięsa. Innym głównym dodatkiem jest białko pszenicy. Do tego dochodzą różne dodatki: naturalne barwniki (np. sok z buraka), naturalne regulatory kwasowości (np. sok z cytryny, ocet), suszone warzywa, przyprawy, oleje roślinne i aromaty. Właściwą konsystencję oraz soczystą strukturę uzyskuje się dzięki dodawaniu: ziemniaków, skrobi, czy glutenu. W ten o to sposób otrzymujemy roślinną masę, z której formuje się burgery, klopsiki itd. Warto zwrócić uwagę na ilość wypełniaczy w produkcie, czyli skrobi, glutenu i maltodekstryny. Co za dużo to niezdrowo! 😉

Czas na przegląd rynku!

Jestem na prawdę zaskoczona ilością i różnorodnością oferty roślinnego mięsa! Co ważniejsze skład tych produktów jest na prawdę dobry… Brak w nich konserwantów, fosforanów, sztucznych barwników, czy wzmacniaczy smaku. Większość z nich jest na prawdę wzorowa!

Uważam jednak, że roślinne substytuty mięsa są w dużej mierze produktami, które tylko naśladują przetworzone produkty mięsne tj. klopsiki, kiełbasy, kebab, wędliny, parówki, czy „surowe” mięso. Uważam, że nie wszystkie dostępne produkty w pełni oddają prawdziwe mięso. Są raczej ciekawą alternatywą, gdzie różnica w wyglądzie i smaku jest widoczna i wyczuwalna… Jednak kilku producentów poszło o krok dalej!

Co oferują nam producenci?

Produkty Naturli, Beyoned Meat czy Impossible Burger mogą przyczynić się do wzrostu zainteresowania „mięsem” z roślin. Ich produkty naśladują mięso niemal 1:1! Producenci pochwalić się mogą wysoką zawartością białka odżywczego – taką samą jak w burgerze wołowym! W dodatku mają niższą zawartość nasyconych kwasów tłuszczowych, kalorii i cholesterolu. Wydają się być doskonałą alternatywą dla tych konsumentów, którzy chcą wyeliminować mięso z diety, bądź je ograniczy.

Roślinne burgery od Beyond Meat znajdziecie w ofercie MAKRO. Przed zakupem możecie iść do sieciówki Krowarzywa, czy trójmiejskiej restauracji House of Seitan i przekonać się o walorach smakowych roślinnego zamiennika mięsa. Produkty Impossible Burger niestety nie możemy jeszcze spróbować… Nie są dostępne w Polsce. Natomiast Naturli zakupicie w Netto lub na stronie Organic.

Ciekawostką jest, że Impossible Foods wyróżnia się od pozostałych tym, że do produkcji swojego roślinnego mięsa wykorzystują techniki genetycznej modyfikacji, otrzymując roślinną krew„. Z korzeni soi drogą inżynierii genetycznej pozyskują leg-hemoglobinę, która wykazuje podobne właściwości co hemoglobina czy mioglobina. Samo roślinne mięso powstaje z klasycznych składników – soi, pszenicy, tłuszczu kokosowego itp. W połączeniu z hemem powstaje finalny produkt, sprawiając, że burgery są soczyste i „krwiste” na wzór wołowiny. Genialne, co nie? Choć nie jestem zwolenniczką GMO to robi to wrażenie.

Więcej informacji odnośnie analogów mięsa znajdziecie w artykule Roślinne mięso – moda czy przyszłość?” na blogu Hello-morning. Myślę, że dla osób chcących zgłębić wątek to dobry tekst do zapoznania.

„Smak mięsa bez mięsa” – Dobra Kaloria

Niedawno na polskim rynku spożywczym pojawiły się nowe produkty od Dobra Kaloria. W ofercie znajdziecie burgery i klopsiki roślinne. Na zdjęciach to właśnie one są zaprezentowane.

Na opakowaniu znajdziemy hasło: „smak mięsa bez mięsa”, z czym nie do końca się zgadzam. Trzeba przyznać, że są smaczne, ale prawdziwego mięsożerce nie usatysfakcjonują. Producent podkreśla, że zawartości białka to  27%, co uważam, że jest dobrym wynikiem. Dodatkowo produkty te są korzystniejsze dla środowiska, ich produkcja zmniejsza bowiem emisję CO2 do atmosfery, a 80% tacki wyprodukowano z plastiku po recyklingu. Dostępne są w Lidlu, Internecie i w dużych sklepach. Polecam jako ciekawą alternatywę!

Czy wprowadzenie roślinnych burgerów zmieni nasze podejście do spożywczych wynalazków i skłoni do odejścia od mięsa?

Uważam, że sam koncept jest naprawdę godny uwagi, jak rownież i uznania. Ośmielę się napisać, że weganizm przejdzie do mainstreamu! Poza aspektem zdrowotnym, czynnik ekologiczny oraz społeczny nabiera znaczenia. Problem związany z niedoborem żywności i grożąca nam klęska ekologiczna zmusza do refleksji. Pełno wartościowe mięso roślinne może okazać się dobrym kompromisem i zahamować dojście do przyszłej katastrofy.  

Jakie jest Wasze zdanie? Chętnie wprowadzacie wegańskie produkty do diety? Koniecznie podzielcie się swoją opinią!

One thought on “Roślinne mięso – moda na analogi tradycyjnego mięsa”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *