Amerykańskie przepisy dotyczące żywności znacznie różnią się od Unijnych. Pomimo różnych ram regulacyjnych, produkty te i tak możemy łatwo nabyć na naszych lokalnych rynkach. Stosowanie dodatków zatwierdzonych tylko w Stanach Zjednoczonych lub w UE oznacza, że ​​producenci, którzy chcą eksportować, muszą dostosować swój skład produktów do rynku eksportowego. Czy tak się dzieje? Hymm… Śmiałam w to wątpić, dlatego to sprawdziłam!

Jak wiecie w Internecie funkcjonują specjalistyczne sklepy, a supermarkety tworzą półki dedykowane dla sprowadzanej żywności prosto z USA. Niestety ale lista składników takich produktów zawiera często składniki, które w UE są zabronione albo ograniczane.

Co zawierają takie produkty, czy warto? Koniecznie przeczytajcie.

Unia Europejska zakazuje lub zdecydowanie ogranicza wiele dodatków do żywności, które są niekorzystne dla naszego zdrowia i rakotwórcze (Wymagania dla dodatków określa rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1333/2008 z dnia 16 grudnia 2008 r. w sprawie dodatków do żywności). Niestety substancje zakazane w UE w dalszym ciągu są z powodzeniem stosowane w amerykańskim przemyśle spożywczym i to na potęgę! Szczególnie w pieczywie, wyrobach cukierniczych, słodkich napojach i całej reszcie przetworzonej żywności. Jakie produkty z USA są łatwo u nas dostępne oraz jakie „inne” dodatki w nich znajdziemy? W tym artykule przejdziemy przez wszystkie dziwne substancje! Prześwietlimy ich funkcje i wpływ na nasze zdrowie.

Popularne produkty z USA

Przeglądając półki sklepowe w supermarkecie zatrzymałam się w segmencie z importowaną żywnością z USA i znalazłam tam produkty największych producentów z branży słodyczy. Głównie przeważały tam słodycze i niezdrowe przekąski dobrze znanych nam marek tj. M&M’s, Oreo, Snickers, Pringles, czy tych typowo amerykańskich jak Reese’s i HERSHEY’S.

Pierwszą różnicę, którą zauważyłam w amerykańskich wyrobach czekoladowych, zyskujących na naszej popularność to dziwne oznaczenie składnika TBHQ. Zaczęłam się zastanawiać, co to jest za dziwna substancja? Jaką pełni funkcję? Jak przeczytałam to się przeraziłam…

TBHQ

TBHQ to niebezpieczny dodatek do żywności. Inaczej jest to Tert-butylohydrochinon, konserwant oznaczany jako E319. Spożywanie tej substancji może prowadzić do zaburzeń pracy tarczycy, alergii pokarmowych i obniżenia odporności. Niektóre badania sugerują rakotwórczość tej substancji!  Co ciekawe Unia Europejska dopuszcza ten konserwant jako dodatek do żywności. Może on być składnikiem mleka w proszku do automatów; tłuszczy i olejów przeznaczonych do przemysłowej produkcji żywności poddawanej obróbce cieplnej, tj. olej i tłuszcz do smażenia. Skoro UE zezwala TBHQ tylko do wyżej wymienionych grup produktów spożywczych to rozumiem, że słodycze z jego dodatkiem powinny być u nas zabronione? Jak widać nie są… Inną kwestią byłoby gdyby TBHQ był składnikiem przetworzonego tłuszczu, ale w czekoladzie Reese’s występuje jako osobny składnik.

Co jeszcze znalazłam? Szeroką gamę szkodliwych barwników, inne dziwne skróty, tj. BHT, BHA, czy BVO. Oprócz tego częściowo uwodornione tłuszcze (w naszych produktach również występują), ale o nich szczegółowo pisałam w artykule o tłuszczach trans (kliknij tutaj).

Co ciekawe na liście składników przeważają przetwory kukurydziane. W napojach z Ameryki zamiast cukru znajdziemy syrop kukurydziany o wysokiej zawartości fruktozy. Natomiast w innych produktach mąkę kukurydzianą, skrobię kukurydzianą, czy syrop kukurydziany.

Konserwanty BHA (E320) i BHT (E321)

Wymienione dodatki to wzmacniacze smaku i konserwanty, które podlegają surowym ograniczeniom w Europie, ale są szeroko stosowane w amerykańskich produktach spożywczych. 

BHA, inaczej Butylohydroksyanizo, zapobiega jełczeniu produktów spożywczych. W jakich produktach u nas się chowa? Zgodnie z rozporządzeniem UE może on być dodawany do tłuszczów, suszu ziemniaczanego, gum do żucia, produktów zbożowych oraz dań w proszku. W nadmiernych dawkach powoduje liczne zaburzenia: wątroby, nerek, żołądka, tarczycy.

BHT jest to syntetyczny przeciwutleniacz. Znany jest także jako Butylohydroksytoluen, może być wykorzystywany przy produkcji tłuszczy oraz produktów spożywczych zawierających tłuszcz, oleje spożywcze czy smalec. Może on wywoływać liczne komplikacje i reakcje alergiczne, tj. zapalenie skóry, nadpobudliwość, zmęczenie. W dawkach przekraczających normy spożycia może przyczynić się do raka wątroby.

Niebezpieczne barwniki (yellow no 5, no 6 & red no 40)

Najniebezpieczniejszymi barwnikami są: tatrazyna (E102), czerwień koszenilowa (E124), żółcień pomarańczowa S (E110), azorubina (E122), żółcień chinolinowa (E104) i czerwień allura AC (E129). Unikajmy ich!

Tartrazyna (E102) – żółty barwnik nr 5 jest bardzo szeroko stosowany w napojach, deserach, sztucznym miodzie, musztardach, płatkach śniadaniowych, zupkach w proszku, itp. Może wywoływać alergie, katar sienny, bóle głowy, nadpobudliwość oraz nadmierne spożywanie może doprowadzić do trudności w oddychaniu, wysypki na skórze i zaburzeń w widzeniu. Barwniki azorubina (E122), czy żółcień chinolinowa (E104) również mogą wywoływać szereg reakcji alergicznych.

Żółcień pomarańczowa S jest także niekorzystna i może wywoływać reakcje alergiczne, a co gorsza jest rakotwórcza. U zwierząt przyjmujących jej dużą ilość zaobserwowano powstawanie nowotworów nerek.

Jakie barwniki zawierają nasze M&M’sy? E100 kurkumina, E120 koszelina (pochodzenia naturalnego), E133 błękit brylantowy FCF, E160e beta-apo-karotenal, E171 ditlenek tytanu. Oprócz E133 i E171, których lepiej unikać, pozostałe barwniki są bezpieczniejszymi alternatywami, niż te w amerykańskiej wersji M&M’sów.

Wymienione barwniki można stosować w produktach spożywczych sprzedawanych w Europie, ale muszą być one oznaczone ostrzeżeniem: środki barwiące “mogą mieć niekorzystny wpływ na aktywność i uwagę u dzieci.”  W Stanach Zjednoczonych takie ostrzeżenie nie koniecznie jest wymagane.

BVO

Rozwińmy kolejny tajemniczy skrót – bromowany olej roślinny. Hmm… nie brzmi zbyt zdrowo, co nie? BVO jest popularnym w Stanach dodatkiem, stosowanym w napojach bezalkoholowych o smaku cytrusowym, tj. Mountain Dew oraz napojach dla sportowców. Pełni funkcję stabilizatora, aby zapobiec oddzielaniu się składników. Badania sugerują, że BVO może odkładać się w naszym organizmie i potencjalnie prowadzić do utraty pamięci i problemów ze skórą i nerwami.

W UE i Japonii BVO jest niedozwolone w przemyśle spożywczym! USA wciąż walczy, aby wyeliminować jego dodatek.

Bromian potasu oraz ADA (azodikarbonamid)

Oba dodatki są powszechni stosowane w amerykańskich wypiekach. Są to polepszacze, które są zaliczane do potencjalnych substancji rakotwórczych IARC. Ich użycie jest zabronione w Unii Europejskiej.

Bromian potasu jest często dodawany do mąki używanej w chlebie, bułkach, ciastkach, bułkach, cieście, pizzy itp. Poprawia on strukturę, dzięki czemu ciasto lepiej rośnie, a skórka pięknie błyszczy.

Natomiast azodikarbonamid lub ADA jest stosowany jako odżywka do ciasta i środek wybielający mąkę zbożową. Podczas pieczenia rozkłada się na substancje chemiczne powodujące raka. W USA jest używany przez wiele sieci restauracji serwujących kanapki i bułki. 

Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem (IARC) uważa je za potencjalnie rakotwórcze dla ludzi i stara się u agencji rządowych o całkowity zakaz ich stosowania.

Na zakończenie

Przegląd amerykańskich produktów mnie zszokował! Pamiętam jak dziś, kiedy jako dziecko cieszyłam się na słodycze przesłane przez ciocię z USA. Wiecie jaki smak pamiętam z tych pięknych, kolorowych i bajkowych słodyczy? Proszek bez smaku czekolady… Przepiękne opakowanie, a bohater bajkowy w kształcie gigantycznej czekolady, ozdobiony cukierkami i innymi jadalnymi ozdobami, aż kusił. Szkoda, że tylko wizualne, bo wspomnienia smaku nie są tak miłe…

Wiem, że całkowite uniknięcie szkodliwych dodatków wydaje się praktycznie niemożliwe ze względu na ich popularność i użycie w wielu produktach. Jednak zmniejszając podaż i wybierając produkty z tym dobrym składem, zmuszamy producentów do ich zmiany. Na szczęście nasz rynek szybko dostosowuje się do panującego fit&healthy  trendu, za co jestem wdzięczna! Producenci są zmuszeni pracować nad recepturami swoich produktów, aby były bezpieczniejsze i zdrowsze. Szczerze to nie rozumiem, dlaczego amerykańskie produkty spożywcze są tak popularne… Chęć spróbowania? Ok, ale czy zapakowana chemia może być smaczna i warta tych pieniędzy? Moim zdaniem nie. Ja zostanę przy naszych europejskich produktach spożywczych.

Pamiętajcie! Warto czytać etykiety i zrezygnować z przetworzonej żywności, aby zminimalizować ich popularność, a tym samym ochronić się przed ich negatywnym wpływem na nasze zdrowie.

One thought on “USA vs. UE. Zakazane dodatki do żywności.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *