EU_Organic_Logo_Colour_OuterLine_rgb

Chciałabym poruszyć ważną kwestię związaną z postrzeganiem żywności BIO i jej finansowej dostępności dla nas – konsumentów. Sytuacja jaką można zaobserwować na półkach sklepowych skłania do przemyśleń … z czego wynikają różnice cenowe pomiędzy niektórymi produktami typu EKO, a ich standardowymi odpowiednikami? Jeżeli żywność bez certyfikatów BIO jest tańsza oznacza, że gorsza? Czy zdrowe odżywianie powinno być „towarem luksusowym”?

Żywność ekologiczna to duże wyzwanie w obliczu zalewania naszego rynku żywnością mocno przetworzoną. Zależy nam, żeby łańcuch żywnościowy był jak najkrótszy, a dzieci w przedszkolach i szkołach były odżywiane żywnością organiczną. My dorośli, świadomi konsumenci też chcemy korzystać z produktów o jak najmniejszym stopniu przetworzenia. Po prostu chcemy odżywiać się zdrowo.

Chcielibyście aby Wasz koszyk wypełniały same certyfikowane produkty EKO/Organic? Jest to na czasie, a w dodatku wzrost naszej świadomości o odżywianiu zachęca, by naszą lodówkę wypełniały zdrowe produkty. W rezultacie z Naszej wizji BIO i super ekologicznego trybu pozostaje tylko jeden produkt, który okazał się w miarę przystępny cenowo. No właśnie… Mogę zaśpiewać „mam tak samo jak Ty…”. Okazuje się, że moda na zdrowy tryb życia robi się kosztowną inwestycją.

Wpasowanie się w trend „healthy & BIO” i podążanie za nim, wymaga od nas nakładów finansowych. W mojej głowie od jakiegoś czasu rodziło się pytanie… Czy zdrowe odżywianie ma być „dobrem luksusowym”? 

Co za tym się kryje? Co napędza ten mechanizm? Czy warto przepłacać? Na te pytania odpowiem w dalszej części wpisu, tak więc zapraszam do lektury!

„Bezpieczeństwo konsumenta ponad wszystko!”

Jednym z największych trendów na rynku żywności i napojów jest dostarczanie produktów naturalnych, bezpiecznych, z lokalnych produkcji o jak najmniejszym stopniu przetworzenia. Bezpieczeństwo żywności nierozerwalnie wiąże się z jakością, która jest jednym z największych wyróżników produktów żywieniowych.

Na wysokiej jakości, naturalną i organiczną żywność obecnie mogą sobie pozwolić tylko nieliczni. Wypełnienie koszyka produktami deklarującymi najwyższą jakość, EKO, organic itp., może kilkukrotnie przekroczyć finalny koszt tych samych produktów, ale bez certyfikatów. Z czegoś, co powinno być dostępne finansowo  dla każdego zamieniono w kosztowny trend.

Mnie zastanawia jak to wyglądało wcześniej i jak do tego doszło? Czy kiedyś producenci mieli większą swobodę, jedzenie było gorsze i tańsze? Czy mieli prawo do fałszowania żywności i używania tańszych zamienników, bez konieczności nas informowania?

Trochę historii od Etykietowego Bossa

W czasach rewolucji przemysłowej, gdzie produkcję rzemieślniczą zamieniono na przemysłową, jakość była postrzegana inaczej. Na skalę  masową produkowano tanie i łatwo zbywalne wyroby, które charakteryzowały się na ogół niską jakością, jak i wątpliwym bezpieczeństwem. To przyczyniło się do powszechnego braku zaufania przez konsumentów. Brak uczciwości, co potwierdzają liczne badania i skandale rozdmuchane przez media, zmusiły nas do namysłu. „Czy rzeczywiście bezgranicznie możemy ufać producentom? Czy masło, które kupuję jest masłem? Czy powinnam obawiać się kupowanej żywności?” – To właśnie nasze wątpliwości przyczyniły się do nagonki na produkowanie wysokiej jakość żywności i nacisk na zdrowie. W rezultacie zmusiło to producentów branży spożywczej do zmian w projektowaniu żywności. Zmiany trwały stopniowo przez kilkadziesiąt lat, a wiek XX  przyczynił się do opracowania bardziej wymagających metod kontroli jakości i bezpieczeństwa żywności tj. HACCP (Analiza zagrożeń i krytyczne punkty kontroli), zasady Dobrej Praktyki Higienicznej (GHP) i Dobrej Praktyki Produkcyjnej (GMP).

Taka jest właśnie krótka historia naszej „relacji” z producentami, która wpłynęła na rozwój BIO trendu na rynku żywności. My jako konsumenci jesteśmy coraz bardziej świadomi i nasza wiedza z zakresu żywienia wzrasta. 

Postrzeganie jakości: my vs. producenci

Postrzegamy jakość w odmienny sposób, co wynika z różnych oczekiwań w stosunku do wyrobu, w tym jego bezpieczeństwa i funkcjonalności. Dla producenta jest trochę inaczej, ponieważ oprócz chęci zaspokojenia naszych potrzeb, ważny jest pryzmat korzyści ekonomicznych jakie może osiągnąć dostarczając nam dobro. No właśnie… korzyści ekonomiczne! Spowodowały, że producenci coraz częściej promują nowo wprowadzane na światowy rynek produkty, jako „naturalne”, „ekologiczne” czy „zgodne z zasadami etyki”, narzucając przy tym swoją wysoką marżę.

Kurka! Znosząca BIO jaja…

Wydaje się, że producenci szybko zwęszyli interes i zrobili z produktów BIO & Natural dobra luksusowe. Weźmiemy sobie dla porównania ceny kilku produktów. Na przykład 0,5 kg cytryn ECO w sklepie internetowym Frisco kosztuje 10,99 zł, a ich odpowiednik bez tego statusu w sklepie Carrefour 4,99 zł. Masło Mlekovita BIO za 100 g kosztuje ok. 5 zł, gdzie za kostkę masła 200 g zapłacimy ok 6-8 zł. Makaron do spaghetti BIO Carrefour kosztuje ok. 3,79 zł, ale może kosztować nawet 10 zł za opakowanie, gdzie zwykły kosztuje średnio 3 zł za opakowanie 500 g. Coś dla osłody – czekolada EKO za 100 g kosztować może nawet 20 zł, gdzie standardowo za tabliczkę płacimy 3-5 zł. Czasami rozstrzał cenowy jest wysoki i nie zachęca nas do zakupu BIO produktów.

Przykładów można wymieniać, a wymieniać ale myślę, że sami widzicie tą rozbieżność. Różnice między cenami produktów eko/organic, a konwencjonalnych w Polsce sięgają czasem nawet 100-400%. Szaleństwo! Szczerze mówiąc irytuje mnie to… 

Rolnictwo ekologiczne jest mniej wydajne, a ściśle rzecz ujmując – otrzymujemy z niego mniej plonów w przeliczeniu na jednostkę powierzchni. Rolnicy nie stosują, aż nad to szkodliwych nawozów (tylko pewna grupa środków jest dozwolona), produkcja jest prostsza, bez GMO i bardziej wymagająca, ale czy to ma aż taki wpływ na wahania cenowe?

Kiedy producent może nazwać swoją żywność „eko” lub „bio”?

Według prawa unijnego wtedy, kiedy w co najmniej 95 proc. wyprodukuje ją metodami ekologicznymi.

Produkty ekologiczne są droższe od konwencjonalnych, a ceny uwarunkowane są od sposobu ich wytworzenia oraz niekiedy naliczanymi marżami pośredników, producentów i sprzedawców. Niestety nasz rosnący popyt również przyczynia się do tego, że te ceny wzrastają… Napędzamy ich wzrost z przekonania, że jeśli coś jest drogie oznacza, że jest lepsze. To wszystko uwarunkowuje cenę produktów EKO/BIO.

Z drugiej strony nie jest w tym nic dziwnego, że cena jest wyższa skoro jakość surowców, upraw, czy też hodowli jest lepsza. Nie są stosowane tanie zamienniki, czy też sztuczne substancje wzbogacające smak i funkcjonalność, tylko naturalne składniki. Produkcja jest bardziej wymagająca i ma to sens, ale czy ceny nie są aż nadto wygórowane?

 

BIO dla każdego!

Dobra wiadomość jest taka, że rynek zmierza w kierunku, by zdrowa żywność z przejrzystym przekazem była dostępna fizycznie i cenowo dla większej liczby konsumentów. Alleluja, producenci się nawracają! O tym, że rynek zmierza w tym kierunku, świadczy choćby zmiana strategii rynkowych niektórych dużych firmy.

W ostatnich miesiącach sieci typu Lidl, Biedronka, Carrefour zwiększają asortyment produktów ekologicznych, ponieważ zdają sobie sprawę, że konsumenci są bardziej świadomi i chcą je kupować. 

Oto kilka przykładów linii asortymentowej BIO od producentów, którzy postanowili zmienić strategię cenową tych produktów. Poniżej kilka odpowiedników eko konwencjonalnej żywności w przystępnej cenie: 

 

BIOSTANDARD
MarkaCena (zł)MarkaCena (zł)
 Bakoma linia BIO jogurtów owocowych 140 g1,59 złBakoma Premium jogurt z owocami leśnymi 140 g1,99 zł
Bonduellle kukurydza BIO w puszcze 150 g 3,49 złBonduellle kukurydza w puszcze 170 g 3,29 zł
EKOłukta masło
200 g
7,69 złŁaciate masło ekstra 200 g6,99 zł
Mlekowvita ser GOUDA BIO 100 g4,49 zł Mlekowvita ser GOUDA 150 g3,95 zł 
Piątnica serek wiejski BIO 200 g2,69 złPiątnica serek wiejski 200 g1,65 zł
Piątnica twaróg BIO 250 g4,79 złPiątnica twaróg
250 g
4,55 zł
*Tabela oparta na produktach dostępnych w sieci Carrefour.

Myślę, że warto zaglądać do alejek ze zdrową żywnością typu BIO. Lubię kupować w Carrefour, ponieważ ich alejka BIO jest bogato wyposażona i zawsze znajdę tam ciekawe promocje. Drugim sklepem, który czynnie rozwija swoją markę goBIO („Natura może być z nas dumna”) jest Biedronka. Znajdziecie tam produkty, które są przystępne cenowo, a w dodatku często objęte są dodatkowo promocją.

Cena gra rolę

Nie oszukujmy się, cena jest ważna. Fajnie, że te produkty zaczynają być dostępne w przystępniejszej cenie, niż to było kilka lat temu.

Jak wspominałam wcześniej sposób wytworzenia i marże naliczane na każdym etapie łańcucha wpływają znacznie na finalną cenę wyrobu. Dodatkowo nasze postrzeganie dóbr droższych jako lepszych nie ułatwia sprawy. Tak się dzieje, że obecnie chętniej wybieramy produkty droższe, „lepszej” jakości, a cena gra drugą rolę. Pod warunkiem, że jest rozsądnie droższa… to zaczynają oferować dyskonty i duże supermarkety.

Bardziej globalnie: przejęcie przez koncern Amazon, sieci sklepów spożywczych klasy premium Whole Foods Market zapowiedziała zmiany cenowe, tak aby produkty naturalne i organiczne były przystępne cenowo dla wszystkich.

Nowość z naszego rynku: Polska sieć supermarketów ze zdrową żywnością Bio Family, którą stworzył syn założyciela Biedronki, poinformowała, że uruchomi pierwszy bezobsługowy i całodobowy supermarket w naszym kraju.

Ciekawe rozwiązanie 😀

Moje zdanie na temat BIO

Dla mnie różnica między BIO, a konwencjonalną żywnością odnosi się tylko do metod i zasad upraw surowców wykorzystywanych do dalszego przetwórstwa. Na ten moment żadne badania nie wykazały, że produkty BIO korzystniej wpływają na nasze zdrowie. Pod względem bezpieczeństwa żywności obie grupy wypadają porównywalnie. Nie mają więcej witamin, ani też nie są zdrowsze. Żywność eko wcale nie wypada lepiej w testach od żywności konwencjonalnej.

Badania naukowe nie wykazują, by produkty ekologiczne były bardziej pożywne i bezpieczniejsze niż konwencjonalna żywność.

Przekonują mnie tylko surowsze zasady, które zwiększają poczucie bezpieczeństwa co do źródła pochodzenia użytych surowców w procesie produkcyjnym. Jeśli cena jest przystępna to jestem skłonna zapłacić za produkt BIO.

Każdy z Was musi sam zdecydować, czy warto inwestować w BIO żywność.

Jakie są Wasze odczucia i spostrzeżenia na ten temat? Podążacie za trendem healthy? Kupujecie, bądź chcielibyście kupować produkty BIO?

Uważam, że zmiany w ofertach sklepowych segmentu BIO są dobrym krokiem. Mam nadzieję, że tak pozostanie i te produkty cenowo będą przystępne dla wszystkich, niezależnie od stanu finansowego.

Czekam na Wasze spostrzeżenia i zachęcam do dyskusji 😉

One thought on “Zdrowie jako dobro luksusowe”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *